Ogłoszenie
Kochani, mam dla was złą wiadomość. Otóż na pewien czas kończę z tym opowiadaniem. Nie wiem na jak długo, ale Ci z was, którzy byli PRAWDZIWYMI czytelnikami tego bloga, powinni mnie zroumieć.
Serce oddałam innemu opowiadaniu. O innej tematyce. Do tego opowiadania skończyły mi sie pomysły. Pisałam je z marszu, z potrzeby serca, nie miałam dokładnej dotyczącej go koncepcji... Proszę, wybaczcie mi, że na pewien czas porzucam to opowiadanko.
Od kiedy wymyśliłam Norę, minęło już sporo czasu. Bardzo się z nią zżyłam, pokochałam jak siostrę, znałam ją lepiej niż ona sama. A mimo to nie mam siły dokończyć opisywania jej losów... Płaczę, kiedy pisze tę notkę, bo wiem, że was zawiodłam, że w komentarzach będziecie mnie zmuszać do pisania tego opowiadania... A ja nie mam siły! Owszem, wrócę do niego, ale dopiero później, gdy skończę moje drugie opowiadanie, które mam ochotę pisac i robię to z chęcią. Ostatnie notki na tym blogu były wymuszone, nie jestem z nich zadowolona.
Przepraszam szczególnie Martę-enigme i Karolcię oraz Lilien Tinuviel które zawsze szczerze komnentowały moje opowiadanie. Do zobaczenia,
Paulina
polac 2005-07-04 23:39:01
skomentuj (47)
"Dziecko?!"- czyli co takiego gnębi Norę
A oto dawno oczekiwana notka:) Tak jak obiecałam, pojawiła się w sobotę. Życzę miłego czytania. Notka z dedykacją dla Lilien Tinuviel, za to że musiała czekać tak długo. Ale ostrzegam, że kolejna nota też nie pojawi się zbyt szybko.
Za jakąś godzinę dopłyniemy do Yorku- Oznajmił Rzemyk, schodząc z bocianiego gniazda. Jack krzyknął radośnie a Norah zwiesiła głowę. Powrót do Yorku oznaczał dla niej spotkanie z pewną osobą którą widziała ostatnio bardzo dawno temu. Nie wiedziała czy da radę podołać temu spotkaniu.
-Moja piękna damo, czy coś się stało?- Jack poważnie spojrzał na jej posmutniałą twarz.
-Tak. Odezwałeś się- Mruknęła cyganka.
-Norah...- Westchnął teatralnie Sparrow.
-Czego?
-Nic takiego. Po prostu po raz kolejny podkopujesz mój autorytet wobec załogi- Odparł Jack szczerząc się szeroko.
-NIE MASZ załogi- Poprawiła go Norah.
-A ty rozumu- Warknął pirat.
-Ej, wy dwoje, moglibyście się zamknąć?- Wtrącił Bill Turner- Żyć bez siebie nie możecie a kłócicie się jak dwie przekupki.
-JA nie mogę bez NIEGO żyć?- Norah odeszła obrażona. Jack podążył za nią rozmarzonym wzrokiem.
-Sparrow, ty stary łotrze, dlaczego nie poprosisz jej o rękę?- Zapytał Rzemyk, kładąc kapitanowi dłoń na ramieniu.
-Bo znam ją na tyle dobrze, że wiem co by mi odpowiedziała : „Jack, pogadamy jak będziesz trzeźwy”- Przedrzenił piskliwym głosem Jack.
-A skąd wiesz skoro nawet nie próbujesz? Nie widzisz że ona Cię kocha?- Zdenerwował się Bill.
-A może to ty się w niej zakochałeś?- Sparrow nieznacznie sięgnął po nóż, ale szybko cofnął rękę, mając nadzieję że Turner niczego nie zauważył.
-Nie. Ale przyznaję że to piękna dziewczyna- Zaprzeczył Bill.
„Piękna dziewczyna” wszystko słyszała, ale nieznacznie wycofała się do swojej kajuty, starając się nie myśleć o tym, co słyszała. Zareagowała tak ostro na troske Jacka bo powód jej złego samopoczucia nie ma prawa się wyjaśnić. Norah usiadła na łóżku i ukryła twarz w dłoniach. Wszystko tak bardzo się poplątało... Gdy spotkała Sparrowa ponownie, jej uczucia do niego były bardzo jasne- nienawidziła go z całego serca, całą nienawiścia jaką może darzyć kogoś kobieta. A teraz... Minęły dwa tygodnie od czasu gdy spędzili ze soba noc. Dziewczyna zaczerwieniła się na to wspomnienie. Może i Jack był szubrawcem i pijakiem ale trzeba przyznać, że... Młodej damie nie przystoi myśleć o takich sprawach!- Upomniała się i zachichotała. Po chwili znowu westchnęła. Sama nie wiedziała o co jej chodzi. Bo przecież się w nim nie zakochała! Musiałaby być ślepa albo głupia!
Norah zamaszyście wstała z łóżka i wyszła z powrotem na pokład. Już dawno doszła do wniosku że wszystkie statki są takie same. Maszt, reling, żagle… Wszędzie takie same.
-Może I wszystkie ale nie Czarna Perła. Ten statek jest taki jak reszta. A Czarna Perła ma duszę- Odezwał się głos zza pleców Nory.
-Jack- Mruknęła, czując jego ręce na swojej talii. Nie odepchnęła go, czym zdziwiła także pirata.
-Norah, mam Ci coś do wyjaśnienia- Zaczął Jack- Ale obiecaj że zanim dasz mi w pysk to wysłuchasz co mam Ci do powiedzenia.
-Obiecuję- Zgodziła się dziewczyna.
-No więc posłuchaj... Wiem, że przed pięcioma laty bardzo Cię skrzywdziłem... Byłaś dzieckiem a ja dorosłym facetem i to, do czego między nami wtedy doszło powinno być raz na zawsze zapomniane. Kiedy Cię znowu spotkałem... Nie ukrywam, że urósł Ci biust i w ogóle wypiękniałaś... No nieważne... W każdym razie chciałem powiedzieć że to co się stało dwa tygodnie temu to dla mnie nie była przelotna przygoda i że jesteś dla mnie kimś więcej niż inne kobiety, no może poza Tashą i moją mamą...
-Jack, a co jeżeli jestem z tobą w ciąży?- Przerwała mu z bijącym sercem Norah- Co byś zrobił gdybyśmy mieli dziecko?
Sparrow odskoczył od niej jak oparzony.
-O CZYM TY GADASZ?! TO W OGÓLE NIE WCHODZI W RACHUBĘ! JAKA CIĄŻA?!- Darł się.
-Spokojnie. Przeciez nie powiedziałam że jestem...- Zaprotestowała dziewczyna.
-Hej, widzę Czarną Perłę na horyzoncie!- Krzyknął Rzemyk, a Jack natychmiast pobiegł jak szalony w jego stronę. Może to i dobrze bo nie zauważył łez które pojawiły się w oczach Nory...
polac 2005-06-18 10:14:37
skomentuj (40)
Uwaga kochani czytelnicy
Długo wyczekiwana notka pojawi się w sobotę. Ani później ani wcześniej. Szczególnie przepraszam Lilien Tinuviel za to, że musiała czekać tak długo, ale powinnaś zrozumieć też, że piszę również inne opowiadanie, które wciąga mnie bardziej niż to. Muszę też powiedzieć, że moje opowiadanie o Norze skończy się wkrótce, bo ile można ciągnąć jedną akcję? Nie chcę zrobić z tego tandetnej tasiemcowej telenoweli:(
polac 2005-06-14 19:50:13
skomentuj (7)
Inteligentne i romantyczne rozmowy:)
Sory że notki długo nie było ale nie mam czasu prowadzić tego bloga. Nie oznacza to że zawieszam jego działalność, po prostu noty będą sie ukazyweały dość rzadko. Mniej więcej raz na dwa tygodnie... Zapraszam na http://issy.mylog.pl gdzie pisze inne opowiadanie:) A teraz czytajcie:)
***
-Norah, Jack!- Rzemyk zbiegł pod pokład statku Bellamy i ruszył z entuzjazmem w stronę celi swoich przyjaciół. Jednak gdy zajrzał do środka to natychmiast zakrył oczy ręka i odskoczył zaskoczony.
-Co się dzieje do stu piorunów?- Zaklął Sparrow.
-Ubierzcie się. Nie jestem tak rozpustny jak ty!- Mruknął Bill Turner. Jack uśmiechnął się błyskając złotymi zębami I zaczął się ubierać.
-Norah, wstawaj- Zarządził, rzucając w nią jej bluzką. Dziewczyna usiadła na posłaniu.
-Dlaczego ja jestem naga?!- Wrzasnęła, lecz nagle przypomniała sobie wszystko i tylko zaczerwieniła się, nic więcej nie mówiąc. Rzemyk chrząknął znacząco. Sparrow i Norah dokończyli ubieranie się i wyszli z celi. Turner miał na tyle taktu by nie mówic o tym co widział.
-Posłuchajcie, załoga nie żyje. Wszyscy się otruli. Ktoś z nich zapewne zabił Bellamy’ego, a to oznacza że statek jest nasz!- Relacjonował. Jack zatarł ręce z zadowoleniem.
-Zatem nie pozostaje nam nic innego jak płynąć po skarb Nory!- Zawołał.
-Niby po co?- Zapytała dziewczyna, której nareszcie wróciła pewność siebie.
-Po to, by się wzbogacić! A poza tym to właśnie tam spotkamy załoge Czarnej Perły. Gibbs będzie o tym wiedział. Dobrze mnie zna i domyśli się, że nie zrezygnowałem ze skarbu pomimo pewnych problemów.- Wyjaśnił.
-Ale... Skąd wiesz gdzie jest teraz mój obóz?- Westchnęła cyganka.
-Uwierz mi, że wiem. Jestem pewny że w Yorkshire- Odpowiedział.- A dla Ciebie Rzemyk mam niespodziankę, która znajduje się na pokładzie Czarnej Perły. To twój syn ze swoją śliczną młodą żoną.
-Will? Ale przecież... Jack, jak to możliwe?! A jego matka? Czy matka Willa żyje?!- Wrzeszczał Turner, potrząsając Jackiem w rytm swoich słów.
-Niestety nie. Ale za to William ma się dobrze- Uspokoił go Sparrow.
-Nie mogę w to uwierzyć... Jasmine nie zyje- Westchnął Rzemyk. Norah kierowana nagłym impulsem przytuliła się do niego.
-Nie martw się. Ważne że syn na Ciebie czeka. Widocznie tak musiało być.
-Ekhm- Chrząknął Jack, któremu scena między Norą i Billem niezbyt przypadła do gustu, zwłaszcza że był pewien że Norah należy do niego, na co miała wskazywać ostatnia noc.
-No tak... Chodźmy już na zewnątrz. To miejsce źle na mnie działa- Usmiechnęła się Norah.
-Co byś zrobiła gdybym powiedział że się w tobie zakochałem?- Wyszeptał jej do ucha Jack.
-Powiedziałabym: odpieprz się- Odparła równie cicho.
-A gdybym zapytał czy wyjdziesz za mnie za mąż?- Ciągnął swój tok myślowy kapitan Sparrow.
-Wtedy powiedziałabym: pogadamy jak wytrzeźwiejesz- Uśmiechnęła się Norah.
-W takim razie nic nie powiem- Zdenerwował się pirat.
-I bardzo dobrze, o to mi chodziło- Odgryzła się panna Bess.
polac 2005-05-17 08:22:32
skomentuj (36)
Desperacja kobiety i jej skutki...
Heh, ostrzegaM, TO NOTKA NIE DLA DZIECI:D:D:D Ale mam nadzieję że was zadowoli...
***
-Czekałem na Ciebie- Wyszczerzył się Bellamy, patrząc na nią palącym wzrokiem. Norah pokonała w sobie odruch obrzydzenia i uniosła kąciki ust w sztucznej imitacji uśmiechu.
-Ja także nie mogłam doczekać się spotkania z tobą, kapitanie- Powiedziała, wchodząc do środka. Bellamy zatrzasnął drzwi. Dziewczyna rozejrzała się po kajucie. Zaklęła cicho, zauważając że kapitanowi nie dostarczono zatrutej kolacji.
-Przepraszam, że pytam, ale kiedy macie zamiar zabić Sparrowa?- Zapytała, przesuwając ręką po blacie stołu.
-Jutro- Odparł Sam Bellamy, podchodząc bardzo blisko Nory.
Dziewczyna była zdeterminowana. Gotowa była uczynić wszystko, by tylko ocalić Jacka. Nie dla siebie, ale dla... „Nie powinnam teraz o tym myśleć”- Skarciła się w duchu. Przybrała więc wyraz twarzy rozochoconej panienki i odwróciła się twarzą do Bellamy.
-Z bliska jest pan jeszcze bardziej przystojny niż mi się zdawało- Wymruczała, siadając na stole i oplatając nogami kapitana statku. „Jack, to dla Ciebie ty parszywcu”- Pomyślała, patrząc jak Bellamy wkłada ręce pod jej bluzkę.
-No no... Chyba się z tobą ożenię- Zarechotał, a Norah skrzywiła się lekkoz bólu, gdyż prawie zgniótł jej żebra.
-A co macie zamiar zrobić Jackowi?- Zapytała, całując pirata.
-Pewnie odetniemy mu głowę. Albo uduszę go gołymi rękami- Odpowiedział kapitan. Norah zerwała się na równe nogi, nie zwracając uwagi na to, że pozostała w samym staniku.
-Mam propozycję- Powiedziała szybko- Proszę, usiądź na krześle. Mam dla Ciebie niespodziankę.
Bellamy posłuchał. Usiadł.
-A teraz zamknij oczy- Mruczała Norah. Gdy pirat zrobił to, ona podniosła z podłogi pasek, którym było uprzednio związana w talii i zacisnęła go na szyi Bellamy.
-Udusisz Jacka? Tak? Najpierw ja uduszę Ciebie potworze- Wysyczała, starając się nie patrzeć na człowieka, z którego uchodziło zycie. Gdy Bellamy zesztywniał i padł na ziemię, Norah przez chwilę stała bez ruchu. W końcu rozpłakała się. Wyciągnęła klucze od celi z kieszeni zabitego i wyszła z kajuty. Trwała kolacja, więc nikt jej nie niepokoił. Zeszła cicho pod pokład.
-Jack!- Zawołała. Sparrow natychmiast zbliżył się do krat, nie kryjąc zdumienia, że wróciła sama i to w niekompletnym stroju. Norah otworzyła drzwi celi.
-Jack... Zabiłam go- Powiedziała, gdy jej towarzysz wydostał się na zewnątrz. Jack wziął ją za rękę.
-On powiedział, że Cię zabije... Więc go udusiłam- Zaszlochała Norah. Przez moment panowało milczenie. I nagle Sparrow pochylił się i zaczął ją całować. Gdy tylko przestali na moment, by zaczerpnąć oddech, powiedział jedno słowo:
-Chodź- I pociągnął dziewczynę z powrotem do celi.
-Nareszcie do czegoś przyda się ta sterta szmat- Uśmiechnął się, kładąc Norę na prowizorycznym posłaniu i układając się obok niej.
-Nareszcie- Poparła go cyganka. Ale nic więcej nie dodała, bo Jack przygarnął ją do siebie i nakrył własnym ciałem...
-Chyba powinienem podziękować Bellamy’emu. Oszczędził mi zdejmowania twojej bluzki...- Stwierdził
-Zamknij się i rób swoje! – Przerwała mu rozbawiona Norah, a kapitan bardzo chętnie jej posłuchał...
polac 2005-05-01 21:41:51
skomentuj (37)
Plan i jego realizacja
A oto nota:) Dedykuje ją wszystkim! Oczywiście przepraszam, że notki rzadko się ukazuja ale to wina szkoły:) Wszystkich, którzy uważają że mam talent pisarski zapraszam na www.issy.blog.pl. Tam pisze inne opowiadanko, właśnie zaczęte:) A teraz zapraszam was kochani wy moi kamraci, do przeczytania tej skromnej noteczki...
-Jack!
Sparrow przewrócił się na drugi bok, ignorując osobę, która zwróciła się do niego po imieniu.
-Jack!- Głos mówiącego stał się zniecierpliwiony.
-Czego, Norah?- Jęknął pirat.
-Nie jestem Norah, to ja. Rzemyk Turner!
-Co?!- Jack natychmiast zerwał się na równe nogi i rozejrzał nieprzytomnie. Przed celą stał ktoś, kto zapewne kiedys był bardzo przystojny, ale czas i doświadczenia zmieniły go do tego stopnia, że niegdyś urodziwa twarz była teraz niczym pozostałość po czyms pieknym, co przeminęło bezpowrotnie.
-Bill! Ty nie zyjesz!- Zawołał Jack, podbiegając do zakratowanych drzwi.
-Według tego co podają wszyscy ludzie na Morzu, ty też nie zyjesz- Zrewanżował się Rzemyk.
-Ale przeciez widziałem jak Barbossa...- Zaczął Jack, ale Bill Turner przerwał mu.
-Widocznie mnie nie doceniasz. Gdy się stąd uwolnimy pogadamy o wszystkim.
-Ale co robisz na tym okręcie?- Nie ustępował Sparrow.
-Pracuję- Odparł zniecierpliwiony Rzemyk.
W tym momencie obaj piraci zorientowali się, że siedząca na posłaniu dziewczyna przygląda im się ogromnymi ciemnymi oczami.
-Norah, zobacz kogo spotkałem!- Ucieszył się Jack. Najwidoczniej przecenił magie poranka, który chyba nie działał na śliczne panny.
-Zamiast stać tu i gapic się na mnie jak cielę na malowane wrota mógłbyś ruszyc głowa i zacząć planować jak nas stąd wyciągnąć!- Zawołała, podchodząc do nich. Rzemyk wybuchnął smiechem. Do tej pory nie trafił na kobietę, która tak zdecydowanie opierałaby się usmieszkom i żartom jego przyjaciela.
-Moja piękna damo, chetnie uwolniłbym was stąd, ale to nie takie proste. Załoga jest spora, a my tylko we trójkę- Stwierdził. Cyganka uniosła brwi.
-Widocznie mój szanowny pan nie zna się na kobietach. Ja mam pewien plan- Powiedziała, a w celi zapadła cisza.
-Otóż- Zaczęła wyjaśniać Norah, ignorując znaczące spojrzenia, jakie wymienili między sobą mężczyźni- Ty, Bill, zajmiesz się tym, by w kolacji dla załogi znalazło się coś bardzo szkodliwego, a najlepiej żeby to była jakaś klasyczna trucizna. A co do kapitana tej brudnej łajby to osobiście dopilnuję, żeby kolacyjkę zjadł.- To mówiąc wróciła na prowizoryczne łóżko i połozyła się na nim, chcąc ponownie zasnąć.
-Stary- Bill nachylił się do ucha Sparrowa- Przeleć ją albo ja to zrobię. Ona jest cudowna!
-Nie mówiłbyś tak gdybyś tylko posłuchał jak ona potrafi wrzeszczeć- Odburknął Jack- Ale do twojej rady postaram się zastosować.- Dodał, szczerząc zęby.
-W porządku. Ja idę poszukać czegos niejadalnego. Jeszcze się spotkamy- Obiecał Rzemyk, oddalając się od celi. Jack został sam. Spojrzał na przysypiającą Norę. Ciemne włosy opadały jej na twarz. Zwinęła się na szmatkach jak kociątko. Uroczo. Każdy normalny mężczyzna by się tym wzruszył. Ale nie Jack Sparrow.
-Norah, przesuń się bo siądę na tobie.
-To siadaj parszywcu- Mruknęła sennie dziewczyna.
-Przeciez nie żartuję.
-Więc mówię- siadaj.
Skończyło się na tym, że Sparrow prawie cały dzień przestał pod ścianą. Oto siła kobiet.
-Hej ty. Tak, do Ciebie mówię ślicznotko- Powiedział wysoki, umięśniony pirat ze statku Bellamy, wskazując ogromnym palcem na Norę.
-Słucham?- Zapytała uprzejmie.Z takimi wielkoludami lepiej nie zadzierać.
-Kapitan prosi Cię do siebie- Odpowiedział drab, otwierając celę. Norah spojrzała na Jacka, który wyglądał przez malutkie okienko jakby w nadziei że zobaczy Czarną Perłę. Dziewczyna wyszła. Wielkolud chwycił ją za przeguby rąk i odwrócił twarzą do siebie.
-Zanim kapitan sobie poużywa, też chcę coś z tego mieć- Oznajmił, obrzydliwie się uśmiechając.
-Ani się waż jej tknąć- Wrzasnął Jack. Nie nawidził, gdy ktoś krzywdził na jego własnych oczach jakąkolwiek kobietę. A już szczególnie Norę. Jego Norę.
-Sparrow, nie odzywaj się, bo osobiście Cie powieszę- Warknął osiłek, kładąc łapska na biuście dziewczyny.
-Darcy, co ty do cholery robisz?! Ona jest dla kapitana!- Głos Billa Turnera spowodował, że drab odskoczył od Nory a Jack odetchnął z ulgą.
-Sparrow, ty masz milczeć, psie. A ty panienko pójdziesz ze mną- Powiedział Rzemyk, rzucając przepraszające spojrzenie na Jacka i Norę. Wziął cygankę za rękę i wyprowadził na pokład. Darcy, z miną wściekłego psa, przemknął obok nich.
-Gdzie są wszyscy?- Zapytała szeptem Norah.
-Na kolacji- Odpowiedział z błyskiem w oku Bill. Stanęli przed jakimis drzwiami.
-To kajuta kapitana- Wyjaśnił pirat.- Nie bój się. Wszystko będzie dobrze- Dodał, odchodząc.
To samo pomyślała Norah, gdy nacisnęła klamke i jej oczom ukazał się Sam Bellamy...
polac 2005-04-27 08:50:51
skomentuj (25)
Pierwszy dzień niewoli
Jak widzicie mam nowy szablonik:) Wymaga oczywiście poprawek, no ale cóż... Mi sie podoba:D A teraz zapraszam do czytania tej noteczki:]
***
-Miłego dnia- Zarechotał marynarz ze statku Bellamy’ego, zatrzaskując za Jackiem i Norą drzwi celi. Następnie, nadal chichocząc jak wariat, oddalił się z kluczami w ręku.
-I co teraz?- Zapytała z wyrzutem Norah. Jack przewrócił oczami.
-Księżniczko, sama się tu pchałaś- Skomentował.
-Słucham?!- Oburzyła się cyganka.
-Po pierwsze- kazałem ci siedzieć w tej cholernej kajucie. Po drugie- popis twojej odwagi to nie był nalepszy pomysł. No i po trzecie- nie życzę sobie, aby kobieta ratowała mi skórę , kapujesz?- Wyjaśnił, klękając przy ścianie i opukując deski, którymi były wyłożone ściany celi.
-Skoro sam nie potrafisz się bronić, to nie miej pretensji za to, że robi to ktoś inny!- Warknęła dziewczyna. Sparrow wstał i spojrzał na nią krytycznie. Nagle uśmiechnął się niczym głodny rekin.
-Oddaj mi moje ubranie- Poprosił, a Norę zatkało.
-Co?- Wyjąkała.
-To, co słyszysz. Zabrałaś mi moje ubranie. Oddaj mi je. Zacznijmy od chusty- Odparł, uśmiechając się jeszcze szerzej. Cyganka ze złością zdjęła chustę z glowy. Długie włosy opadły jej na plecy. Rzuciła szmatką w pirata.
-A teraz koszula- Kontynuował Sparrow.
-Zapomnij- Mruknęła.
-KOSZULA!
-NIE!!!
-Cisza tam!- Wrzasnął nagle czyjś głos. Norah i Jack zamilkli. Ale w chwilę potem znowu zaczęli denerwować się wzajemnie.
-W gruncie rzeczy życie tutaj może się okazać całkiem znośne- Stwierdził Jack.
-A to niby dlaczego?- Zapytała zadziornie Norah. Gdy Sparrow odpowiedział, mina jej zrzedła:
-Dlatego, że tu jest tylko jedno miejce do spania. Jak widzisz los jest okrutny.
***
-Dlaczego ja?- Jęknęła Norah, kładąc głowę na piersi Jacka. Uznała, że lepsza taka poduszka niż nic.
- I tak nie masz na co narzekać- Odparł, głaszcząc ją po włosach- „Oby mi nie odgryzła ręki”- Pomyśłał, ale uspokoił się, widząc że dziewczyna nie wrzeszczy na niego.
-Tak, jasne- Mruknęła.
-W końcu to nie ciebie mają torturować w najbardziej wymyślny sposób a potem zabić- Stwierdził ze spokojem.
-A to nie z tobą chce się przespać Bellamy- Odpowiedziała złosliwie. Na chwilę zapadła cisza i było słychać tylko fale rozbijające się o okręt.
-Uciekniemy. Prawie tak jak ty z bezludnej wyspy- Odezwała się Norah. Ręka Jacka, głaszcząca jej włosy, nagle znieruchomiała. Miał dwa wyjścia: albo dalej ją oszukiwać, albo powiedzieć jej prawdę mając pewność, że wścieknie się jak mało kiedy.
-Wtedy na wyspie... Zabrali mnie przemytnicy rumu- Wyznał.
-Ty kłamco!- Krzyknęła z oburzeniem.
-Nie kłamco, tylko piracie- Poprawił.
-A czy reszta to prawda?- Zapytała z powątpiewaniem. Sparrow zepchnął ja z z posłania. Usiadł, podciągnął rękawy koszuli i rozpiął kilka jej pierwszych guzików.
-Nie, reszta to same kłamstwa- Powiedział złośliwie, gdy oczom Nory ukazały się tatuaże świadczące o prawdziwości reszty z przygód kapitana i ślady po kulach na piersi. Po chwili znów klapnął na „łózko”, które składało się ze sterty szmat na podłodze. Norah westchnęła.
-Przepraszam jeżeli Cię uraziłam- Prychnęła tonem sugerującym, że przykro wcale jej nie jest.
-Ależ nie ma za co- Odpowiedział równie ironicznie.- W końcu i tak niedługo umrę więc po co masz być dla mnie uprzejma- Dodał, robiąc minę skrzywdzonego dziecka.
-Jesteś strasznym histerykiem- Stwierdziła Norah, unosząc lekko brew. Jack westchnął.
-Na inne kobiety takie numery zawsze działają- Mruknął.
-Do jasnej cholery! Zamiast próbować mnie poderwać może bys pomyślał jak nas stąd wyciągnąć?!- Wrzasnęła dziewczyna tak głośno, że na pewno nawet w Ameryce musieli ją usłyszeć. Jack jakby skurczył się w sobie. Chyba się przestraszył.
-Ale przecież ja naprawde myślę jak nam pomóc- Powiedział, jakby usprawiedliwiając swoje nic-nie-robienie-by-uwolnić-się-z-rąk-bellamy.
-Tylko jakoś nieudlonie ci to wychodzi- Skomentowała cyganka. Schyliła się i wyrwała spod Jacka jakąś szmatkę. Ze złością rzuciła ja na ziemię w przeciwległym kącie celi i położyła się na niej.
-Co ty robisz?!- Zawołał Sparrow. Norah odwróciła się twarzą do ściany.
-Mam nadzieję że to zdopinguje Cię do szybszego działania. A teraz dobranoc- Oznajmiła.
-Ale przecież....- Zaczął.
-DOBRANOC, SPARROW!- Przerwała mu ostro Norah.
-„Mała jędza”- Pomyślał wściekły Jack.
polac 2005-04-17 10:06:50
skomentuj (36)